Mocne fundamenty, czyli o polityce migracyjnej Polski | Biuletyn Migracyjny

Mocne fundamenty, czyli o polityce migracyjnej Polski

Wywiad z Piotrem Stachańczykiem z udziałem Moniki Prus

Wywiad z Piotrem Stachańczykiem - Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych,  z udziałem Moniki Prus - Dyrektor Departamentu Polityki Migracyjnej w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych

Karolina Misiewicz: 31 lipca br. Rada Ministrów przyjęła strategiczny dokument o nazwie „Polityka migracyjna Polski - stan obecny i postulowane działania”. Co leżało u podstaw podjęcia prac nad dokumentem?

Piotr Stachańczyk: Po pierwsze, opracowane zarówno przez rządowe, jak i przez niezależne ośrodki badawczo-naukowe analizy pokazują, że już za kilka lat Polska prowadząc dynamiczną politykę rozwoju będzie musiała rozwiązać problemy demograficzne. Jednym z rozwiązań jest selektywna imigracja, wspomagająca wzrost gospodarczy kraju. Po drugie, istnieje konieczność uporządkowania dotychczasowych działań dotyczących polityki migracyjnej. Obecne rozwiązania prawne powstawały w dużej mierze w latach dziewięćdziesiątych czy dwutysięcznych, a więc w innej sytuacji politycznej, społecznej i ekonomicznej.
Chcieliśmy zatem stworzyć dokument programowy, który wskazywałby odmienny kierunek niż miało to miejsce do tej pory, czyli pokazywał, że Polska otwiera się na cudzoziemców ze świadomością wszystkich wynikających z tego korzyści, jak i ewentualnych zagrożeń. Zależy nam na cudzoziemcach wykwalifikowanych, na studentach, na osobach, które po prostu będą chciały w Polsce żyć i pracować. Ponadto, dokument zawiera rekomendacje, jak chcemy zorganizować proces ich przyjazdów oraz wskazuje konkretne zadania i urzędy, które będą odpowiedzialne za realizację poszczególnych programów. Odpowiada także na pytanie, jak będziemy zwalczać zjawiska niepożądane, czyli nielegalną imigrację.
I wreszcie temat bardzo ważny, w tak szerokim kontekście jeszcze nie podejmowany w naszych przepisach prawnych, czyli integracja. Do tej pory integrowaliśmy tylko osoby, którym przyznano status uchodźcy bądź które uzyskały pomoc naszego państwa związaną z ochroną uzupełniającą. Teraz myślimy, żeby działaniami integracyjnymi objąć szersze grupy cudzoziemców, co obrazuje w pewien sposób również to, jak sobie wyobrażamy w przyszłości ich życie w Polsce. Uważamy, że generalnie powinni oni integrować się ze społeczeństwem polskim, co nie oznacza bezdusznej asymilacji. Stąd także w nowej ustawie o obywatelstwie, która niedawno weszła w życie, w tej standardowej procedurze wprowadziliśmy warunek znajomości języka polskiego. To jest pewien przemyślany element polityki, towarzyszący pakietowi działań wspomagających efektywną integrację. Nie chcemy tego, co dotknęło wiele krajów zachodnich, czyli zjawiska powstawania gett narodowościowych, językowych, gdzie grupa ludzi żyje w kraju, a jakby poza nim. 

Ważną częścią dokumentu jest też polityka wobec emigrantów.

PS: Tak, polityka wobec emigrantów jest oczywiście rzeczą bardzo ważną, chociaż wymaga zastosowania innych, powiedziałbym „miękkich”, narzędzi. Wymaga określenia, co państwo może emigrantom zaoferować, a równocześnie, czego państwo od emigrantów oczekuje, jak chce się wobec nich zachować. Równocześnie, wprowadzanie zachęt motywujących do powrotu nie może powodować, że sytuacja prawna tych osób będzie lepsza niż tych, którzy z Polski nie wyjeżdżali. Zatem zalecane jest szerokie oddziaływanie w sferze informacji, poprzez wskazówki, stosowne porady oraz konkretne informacje umieszczane na portalach internetowych. To nie zmienia faktu, że jesteśmy winni wszystkim Polakom przebywającym za granicą zapewnienie właściwej opieki oraz przyjęcie takich regulacji prawnych, które pozwoliłyby im nie płacić podatków w dwóch państwach.

Monika Prus: Podstawą przy kreowaniu tego rozdziału była zasada, o której wspomniał Pan Minister, czyli właśnie niedyskryminowanie osób, które z Polski nie wyjeżdżały. Wszelkie pomysły, żeby zachęcić emigrantów do powrotu, a które mogłyby ten proces usprawnić, równocześnie mogłyby okazać się instrumentami o charakterze dyskryminacyjnym dla pozostałej części społeczeństwa. Pozytywnie oceniam ideę wspierania powrotów poprzez dostarczanie zainteresowanym osobom konkretnych informacji, wskazówek, porad prawnych. Istnieje już zresztą strona Powroty.gov.pl [obecnie: Zielonalinia.gov.pl - przyp. KM], gdzie każdy, kto chce wrócić do Polski, a ma wątpliwości, jak pewne kwestie są prawnie uregulowane, może zadać konkretne pytanie. Zaletą portalu jest to, że informacje są przekazywane w miarę szybko.

Czyli tak, jak jest napisane w dokumencie: nacisk na informację i zwalczanie dyskryminacji w miejscu przebywania.

PS: Tak, ponieważ nasi rodacy muszą czuć, że państwo polskie również tam o nich walczy. Nie mogą być wykorzystywani płacowo czy też dyskryminowani w inny sposób. Oczywiście, przeciwdziałanie takim zjawiskom wymaga podejmowania odpowiednich aktywności i stosowania rozmaitych narzędzi prawnych. W niektórych krajach lepiej jest, żeby w konkretnej sprawie polskiej występował konsulat, ale są kraje, gdzie przede wszystkim ważna jest informacja. Informacja dotycząca tego, jak zwrócić się do miejscowych związków zawodowych lub organów zwalczających dumping płacowy lub inne przejawy dyskryminacji, bo one są w takich konkretnych sytuacjach często skuteczniejsze. Mają wypracowane metody i potrafią to skutecznie robić. Czasem wystarczy przekazać Polakom mieszkającym w danym kraju odpowiednią wiedzę, żeby uruchomić procesy, które potem same się toczą.

Tak było niedawno w Niemczech, gdzie związki zawodowe stanęły w obronie polskich robotników. Z kolei rola państwa polskiego jest ważna w sprawach, takich jak portal Wildersa, tak?

PS: Na pewno. Tamta sprawa właśnie wymagała podjęcia interwencji przez polskie władze. Nawiązując jeszcze do kwestii powrotów - tutaj trzeba mieć pewne wyczucie miejsca i czasu. Obecne wskaźniki i prognozy demograficzne są niekorzystne, ale też wiadomo, że ich skutki wystąpią za jakiś czas i to nie jest tak, że my już dzisiaj mamy dramatyczne problemy demograficzne. Tak naprawdę uważam, że tylko poprawa sytuacji gospodarczej w kraju spowoduje, że Polacy mieszkający za granicą będą chcieli do Polski wracać. Oni przecież nie uciekli przed prześladowaniami, tylko pojechali tam, gdzie znaleźli pracę, zarobek czy mieszkanie. Jeżeli to wszystko, na satysfakcjonującym ich poziomie, znajdą w Polsce, to istotna ich część - ale nie wszyscy - tutaj wróci. Mówię część, bo jednak trzeba pamiętać, że obecnie mamy niesłychanie otwartą Europę. Mnóstwo ludzi czuje się w pełni Polakami łącząc to z mieszkaniem w Lizbonie czy Madrycie, studiowaniem w Brukseli, a potem pracą w Paryżu. Europa jest zupełnie inna niż była jeszcze dwadzieścia lat temu. Widzę to zarówno po ludziach, których tam spotykam, jak i po swojej rodzinie czy znajomych, których dzieci studiują za granicą. We współczesnej Europie skala mobilności społecznej jest duża i tak naprawdę wygrywa miejsce, które oferuje najlepsze warunki do życia.

W dokumencie podkreśla się również, że wyzwaniem dla polityki migracyjnej jest nie tylko określenie katalogu działań skierowanych do przedstawicieli Polonii, ale przede wszystkim zdefiniowanie ich adresatów. W tym kontekście można wspomnieć ostatnio wprowadzone regulacje dotyczące przywracania obywatelstwa polskiego.

PS: Przywracanie obywatelstwa polskiego wprowadziliśmy do ustawodawstwa po długich rozmowach z Polonią i na jej prośbę. Wszystko po to, żeby ludzie, którzy z różnych przyczyn zrezygnowali z polskiego obywatelstwa, a dalej czują się Polakami, mieli możliwość, by to obywatelstwo odzyskać. Uważamy to za zamknięcie pewnej epoki, w której, z jednej strony, władze komunistyczne zmuszały do rezygnacji z polskiego obywatelstwa, z drugiej strony, w wielu krajach europejskich nie było możliwe posiadanie podwójnego obywatelstwa. Jeżeli chciało się uzyskać obywatelstwo danego kraju, a chciało się, bo nie chciało się mieszkać w komunistycznej Polsce, to trzeba było zrezygnować z polskiego. Zatem, na przykład w Niemczech czy Austrii przymus ten wychodził nie od Konsulatu RP, tylko od władz miejscowych. Dzisiaj mamy inną epokę, inne czasy i jeżeli ktoś czuje się Polakiem, chce być Polakiem, i jeżeli nie ma wobec niego zastosowania katalog kilku bardzo wąskich przesłanek negatywnych, to dlaczego nie?

To również można uznać za przejaw wspomnianej na wstępie liberalizacji.

PS: Tak. Wkrótce zakończą się prace nad nową ustawą o cudzoziemcach. W wytycznych politycznych międzyresortowego Zespołu do Spraw Migracji, któremu mam zaszczyt przewodniczyć, zawarto rekomendacje mówiące o konieczności liberalizacji obowiązujących przepisów. Ogólnie mówiąc, chodziło o to, żeby cudzoziemiec, który chce w Polsce pracować, a równocześnie nie sprawia problemów, nie łamie prawa, ma z czego żyć, mógł tutaj legalnie przebywać. Żeby odejść od dotychczasowych regulacji prawnych, które były znacznie bardziej rygorystyczne, bo mówiły na przykład, ile cudzoziemiec musi zarabiać, jak duże musi mieć mieszkanie.
W gruncie rzeczy dla państwa polskiego to, gdzie on mieszka, czy ma mieszkanie wynajęte, czy jakieś inne, nie powinno stanowić kwestii warunkującej uzyskanie na przykład zgody na pobyt. Prawdę mówiąc, gdyby inne państwa podchodziły tak rygorystycznie do polskich obywateli, to wielu z nich nie mieszkałoby dzisiaj za granicą.

 

Tutaj bardzo wyraźnie widać podkreślany w „Polityce migracyjnej” prymat rynku pracy.

PS: Tak. Ten dokument zakłada, że przyjazdy cudzoziemców do Polski - ja oczywiście pomijam azylantów, łączenie rodzin i inne szczególne przypadki - powinny opierać się na zasadzie obustronnej korzyści. Cudzoziemiec przyjeżdża, pracuje, płaci podatki, w sposób selektywny uzupełnia luki na rynku pracy. Pomimo 12-13 proc. bezrobocia nadal mamy poważne luki w niektórych segmentach rynku pracy. Jeżeli weźmiemy na przykład pracę w sadownictwie czy ogrodnictwie, oczywiście sezonową, to wyraźnie widać, że bez pracowników, którym od paru lat ułatwiamy przyjazdy z Ukrainy, naszym rolnikom z okolic Grójca czy Białobrzegów trudno byłoby utrzymać obecny poziom produkcji i opłacalność zbiorów.

A co państwo polskie może zaproponować migrantom wysoko wykwalifikowanym? Słychać zarzuty, że działania w tym zakresie ograniczają się do implementacji unijnej niebieskiej karty.

PS: Mam nadzieję, że rekomendacje zawarte w naszym dokumencie stwarzają mocne fundamenty pod budowę elastycznego i adekwatnego dla potrzeb polskiej gospodarki modelu rynku pracy. Opierając się na tych założeniach, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej powinno zbudować w najbliższej przyszłości kompleksowy model imigracji zarobkowych do Polski. Sama procedura niebieskiej karty - zgódźmy się - nie jest najlepszym z rozwiązań unijnych. Wątpię, aby była ona w Polsce popularna. Rozwiązanie to może okazać się skuteczne, gdy firma planuje pobyty pracownika w różnych krajach UE. Wówczas przepisy dotyczące przemieszczania się pracownika wiele ułatwiają. Natomiast, jeżeli firma chce sprowadzić cudzoziemca do pracy w Polsce, to uruchamianie tej procedury jest raczej bezcelowe, bo tańsze i szybsze będzie uzyskanie zezwolenia w zwykłym trybie. Działania w perspektywie długookresowej, które dostrzegam w tym obszarze, powinny koncentrować się na tym, co proponuje Ministerstwo Nauki, czyli na uruchomieniu szeroko zakrojonego procesu promocji polskich uczelni i rekrutacji młodych ludzi z zagranicy na studia w naszym kraju, co może być z kolei wstępem do ich późniejszego osiedlania się w Polsce na stałe. Oczywiście, to nie jest proces łatwy, ponieważ trzeba dobrze skonstruować i zaadresować ofertę edukacyjną, a system studiowania w Polsce musi być odpowiednio atrakcyjny, konkurencyjny wobec studiów na innych uczelniach na świecie. Nasze uczelnie muszą dysponować dobrą kadrą akademicką, laboratoriami oraz reprezentować wysoki poziom nauczania. Z drugiej strony, jest to wyzwanie dla organów zwalczających nielegalną migrację, ponieważ mieliśmy w historii już co najmniej parę uczelni, które zamiast dostarczania usług edukacyjnych czerpały profity z tego, że ktoś się zapisywał, płacił, dostawał zaświadczenie, a potem wizę. I to był koniec jego procesu edukacji. Należy znaleźć złoty środek pomiędzy tymi dwoma biegunami.

Pytanie tylko, co zrobić, żeby osoba, która zdobyła w Polsce wykształcenie, po studiach zechciała tutaj pozostać?

PS: Po pierwsze, przepisy dotyczące integracji muszą być spójne. Po drugie, należy wdrażać takie regulacje, które pozwolą tym osobom wejść na rynek pracy bez konieczności zdobywania kolejnych zaświadczeń czy zezwoleń. Po trzecie, i to może być najtrudniejsze, polska gospodarka musi rozwijać się na tyle dynamicznie, aby powstawały nowe, atrakcyjne miejsca pracy i znajdywali się pracodawcy chętni do ich zatrudnienia.

Często pojawiającym się zarzutem jest to, że rozdział o integracji jest jednym z najsłabszych, że zawiera założenia bardzo szeroko ujęte, bez określenia konkretnego kierunku.

PS: Nie podzielam aż tak daleko idących opinii. Odpowiem w ten sposób: one są szeroko ujęte, dlatego że ten dokument pozostawia większość dróg prowadzących do integracji otwartych. Proszę pamiętać, że jest to tematyka, w której nie mamy zbyt wielu doświadczeń. I nie mówię tutaj o integracji uchodźców, bo to jest dla społeczeństwa zjawisko mimo wszystko marginalne. Jeżeli rozważamy integrację cudzoziemców w ogóle, to tutaj Polska nie ma żadnego praktycznego doświadczenia. Myśmy nigdy wcześniej nie oddziaływali na cudzoziemców jako państwo stosując politykę integracji. Cudzoziemcy integrowali się sami albo się nie integrowali i dlatego tak naprawdę nie wiemy, jakie mechanizmy będą do tego w Polsce najlepsze. Trzeba także uwzględnić sytuację finansową budżetu, a bez środków nie jesteśmy w stanie szybko rozpocząć kosztownego procesu integracji. Być może będziemy musieli powoli wprowadzać kolejne rozwiązania, na początek te mniej, a później te bardziej kosztowne. Nie mamy również sprawdzonych wzorców w krajach tzw. starej Unii, bo tam właśnie dotychczasowe wzorce integracji się nie sprawdziły. Ci, którzy byli przekonani, że wdrożyli najlepsze z nich, dzisiaj nie prezentują już takich opinii. Pamiętając o tym wszystkim, o czym powiedziałem wcześniej, ta część dokumentu, powstająca w dużej mierze we współpracy z organizacjami pozarządowymi, była pisana z myślą o tym, żeby pokazać zjawisko, wyznaczyć pewne kierunki działań, ale nie zamykać żadnej z dróg integracji możliwych do zastosowania w naszych warunkach. W innych rozdziałach wiemy konkretnie, czego chcemy i do czego zmierzamy, a w wypadku procesu integracji szczegółowe kwestie pozostają nadal otwarte. Dyskusje jeszcze trwają. I dlatego ten dokument tak w tym zakresie wygląda.

MP: Trzeba również wziąć pod uwagę, że Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej prowadzi już prace nad rozwinięciem tego rozdziału, starając się określić zakres poszczególnych działań i katalog niezbędnych przedsięwzięć. Przy międzyresortowym Zespole do Spraw Migracji działa grupa robocza do Spraw Integracji, która powinna pełnić nie tylko rolę forum wymiany informacji i intensywnych dyskusji nad określonymi problemami integracyjnymi, zarysowanymi w dokumencie koncepcyjnym, ale także stanowić ważny instrument współpracy międzyresortowej dla opracowywania szczegółowych analiz proponowanych nowych rozwiązań organizacyjno-prawnych czy też konkretnych programów społecznych dotyczących integracji.
Pozwolę sobie przywołać Kartę Polaka, która w praktyce przez młodych ludzi często jest wykorzystywana jako instrument ułatwiający przyjazd do Polski na studia. Nierzadko są to osoby, które pomimo posiadania polskiego pochodzenia nie identyfikują się jako Polacy. Deklarowanie polskiej przynależności narodowej bywa dla nich kłopotliwe i powoduje, że niekiedy osoby te nie są w stanie w pełni zintegrować się z polskim społeczeństwem.

PS: To jest może prostsze, a może bardziej skomplikowane. Istotą Karty jest jej element narodowościowy: to jest Karta Polaka. Istotna jest przede wszystkim kwestia tego, o co dana osoba się ubiega i dlaczego. Czy ubiega się o Kartę Polaka, żeby przyjechać do Polski na studia, czy ubiega się o Kartę Polaka, bo czuje się Polakiem?
W założeniu twórców Karta Polaka była dla tych, którzy czują się Polakami i w tym momencie taka deklaracja jest rzeczą oczywistą. Jeżeli ktoś nie czuje się Polakiem, to pozyskiwanie Karty Polaka jest dla niego formą zdobywania lepszych możliwości wjazdu do Polski, a tym samym pewnego rodzaju nadużyciem tej instytucji. A jeżeli ktoś nadużywa tej instytucji, to problemy, które się z tym wiążą - przepraszam za brutalność sformułowania - są jego problemami. Być może ta instytucja nie jest dla niego.

A jakie Pan Minister dostrzega szanse na stworzenie jednego spójnego systemu stwierdzenia polskiego pochodzenia i określenia kategorii uprawnień przysługujących tej grupie cudzoziemców?

PS: Kwestia ta była przedmiotem dyskusji przy okazji prac nad nowym projektem ustawy repatriacyjnej. Zaproponowaliśmy wówczas, żeby ujednolicić przepisy o polskim pochodzeniu oraz uregulować wynikające z tego uprawnienia. Nie jest pewne, czy Sejm się na to zgodzi, czy to się uda. Natomiast chcemy ten temat poruszyć również przy okazji nowej ustawy o cudzoziemcach, w której znajdą się przepisy mówiące o tym, jak osoby polskiego pochodzenia mogą uzyskać zezwolenie na osiedlenie się, czyli realizować uprawnienia zagwarantowane przecież w naszej Konstytucji. Przy czym trzeba pamiętać, że jest to możliwe również w obecnym stanie prawnym, gdzie bezpośrednio stosuje się przepisy Konstytucji. Cudzoziemcy mogą występować do wojewody o udzielenie zezwolenia na osiedlenie się. Wojewoda stwierdza polskie pochodzenie w oparciu o ustawę o repatriacji, na co zezwala istniejące orzecznictwo, po czym wydaje zezwolenie na osiedlenie się w oparciu o ustawę o cudzoziemcach. Według naszych szacunków, już co najmniej kilka tysięcy ludzi w ten sposób uzyskało ww. zezwolenie. Nie skłamię, jeżeli powiem, że jest to obecnie chyba najpopularniejszy sposób osiedlania się w Polsce osób polskiego pochodzenia. Nie repatriacja, nie uzyskiwanie obywatelstwa polskiego, tylko właśnie stosowanie instytucji tzw. konstytucyjnego zezwolenia na osiedlenie się. Chcielibyśmy, idąc dalej, przynajmniej doprowadzić do zdefiniowania jednolitego kryterium polskiego pochodzenia we wszystkich ustawach. Żeby nie było tak, że według jednej cudzoziemiec posiada polskie pochodzenie, a według innej nie. Chodzi też o zbudowanie pewnych stopni prowadzących do uzyskania obywatelstwa. Innymi słowy, mam polskie pochodzenie, staram się o zezwolenie na osiedlenie się, przepisy jego uzyskania przeze mnie są liberalne, dostaję, przyjeżdżam, jestem dwa lata, nie złamałem prawa, znam język, dostaję obywatelstwo polskie. Chodzi tu o przyjęcie prostych i przejrzystych rozwiązań.

Nad dokumentem pracowali przedstawiciele wielu resortów oraz różnych organizacji pozarządowych. Czy były punkty sporne?

MP: Sam dokument, jeżeli chodzi o jego przygotowanie przez ekspertów rządowych, jest pewnym kompromisem. Staraliśmy się doprowadzić do takiej sytuacji, żeby zapisane w nim rekomendacje odpowiadały tym instytucjom, które potem będą wdrażać określone rekomendacje. Cóż z tego, że przegłosowalibyśmy pewne rozwiązania, na przykład w obszarze migracji zarobkowej, jeżeli Ministerstwo Pracy byłoby im następnie zdecydowanie przeciwne. Dokument, przedstawiony do konsultacji z organizacjami pozarządowymi, był dokumentem uzgodnionym już na szczeblu eksperckim, międzyresortowym. Następnie wysłaliśmy zapytania do blisko stu podmiotów, z których odpowiedziało około dwudziestu. Organizacje przedstawiały swoje uwagi, nad którymi dyskutowaliśmy. Niektóre z nich wynikały wprost z niezrozumienia przepisów i mechanizmów funkcjonowania administracji. Oczywiście, można na przykład zgłosić postulat, żeby dana sprawa była załatwiana w ciągu tygodnia, ale często nie pozwalają na to możliwości kadrowe i techniczne poszczególnych urzędów. Uczestniczyliśmy w wielu spotkaniach poświęconych tym kwestiom poza Ministerstwem, sami je także organizowaliśmy. Dokument był również przedmiotem dyskusji na forum Krajowej Platformy Współpracy na rzecz Integracji, powstałej w ramach projektu realizowanego przez Międzynarodową Organizację do spraw Migracji we współpracy z naszym Ministerstwem. Wszystkie uwagi podzieliliśmy na takie, które można bez żadnego problemu przyjąć, których nie można przyjąć, i które wymagają dalszej dyskusji albo rozstrzygnięcia Zespołu do Spraw Migracji. Tych ostatnich było trzy lub cztery. Na przykład pojawiła się kwestia dostępu imigrantów do życia publicznego, czyli udział w wyborach. Uznaliśmy, że jest to istotna sprawa i warto rozpocząć dyskusję na ten temat. I taka dyskusja rozpocznie się już na jesieni, w ramach prac wspomnianej Platformy. Jest też inna kwestia, bardzo wrażliwa, czyli zapewnienie dostępu do bezpłatnej pomocy prawnej. Sprawa jak najbardziej potrzebna, ale wpisująca się w harmonogram prac nad dostępem obywateli do bezpłatnej pomocy prawnej w ogóle.

PS: To bardzo trudny temat, zawierający wiele kwestii szczegółowych. Ministerstwo Sprawiedliwości od dłuższego czasu nad tym pracuje. Pojawiają się różne projekty, liczone są koszty. Najistotniejsze kwestie, jakie pozostają do rozstrzygnięcia, to przede wszystkim, kto ma tej pomocy udzielać oraz kto i jak ma za to płacić.

Kolejny krok to Plan Działania?

MP: Planujemy kolejne spotkanie Zespołu do Spraw Migracji, które Pan Minister poprowadzi. Zwrócimy się wówczas z prośbą do naszych partnerów o dokonanie realnej oceny możliwości wdrażania Planu Działania. Grupa robocza, która przygotowywała dokument, podejmie prace związane z jego implementacją. Powstanie harmonogram wdrożenia i plan działania, który określi kiedy i w jaki sposób poszczególne zalecenia będą implementowane. Resorty przygotują także szacunki niezbędnych nakładów finansowych dla realizacji poszczególnych zadań.

PS: Dodałbym tylko, że realizacja niektórych kwestii prawnych i organizacyjnych z proponowanego katalogu działań została już zapoczątkowana w projekcie nowej ustawy o cudzoziemcach. 

Początkowo jej wejście planowane było na styczeń przyszłego roku.

PS: Na styczeń przyszłego roku raczej nie damy rady. Z tej prostej przyczyny, że ustawa, w ostatecznym kształcie nadanym jej przez Rządowe Centrum Legislacji, liczy około pięciuset artykułów. Obecnie zakładamy, że prace nad ustawą potrwają w parlamencie do końca pierwszego kwartału przyszłego roku, a ustawa wejdzie w życie prawdopodobnie w połowie roku. Sadzę też, że wejście w życie nowych przepisów przyniesie tak duże zmiany, że zarówno cudzoziemcy, jak i urzędnicy muszą się do niej należycie przygotować. Obecnie prace jeszcze trwają. Jest wiele rzeczy - zresztą przy tak obszernym tekście to nie dziwi, które wymagają poprawy, sprawdzenia, uproszczenia czy zmiany sformułowań. Niemniej jednak, merytoryczne rozwiązania przyjęte w obecnym projekcie już w niej pozostaną. Wydaje mi się, że jeżeli ustawa wejdzie w życie latem przyszłego roku, będzie to nasz wspólny sukces.

Dziękuję za rozmowę.

Opublikowano w numerze specjalnym: Dodatek: / 38 Październik 2012