„Migrantolog” na tropie własnej genezy i definicji | Biuletyn Migracyjny

„Migrantolog” na tropie własnej genezy i definicji

Monika Szulecka Ośrodek, Badań nad Migracjami UW

W żadnym z dotychczas wydanych słowników języka polskiego nie znajdziemy ani hasła migrantolog, ani migracjolog. W zasobie słownikowym nie ma też nazw dyscyplin, które migrantolog i migracjolog mieliby reprezentować (w domyśle: migrantologii i migracjologii). Kim są zatem wspominani nierzadko w „Biuletynie Migracyjnym” migrantolodzy? Przedstawicielami nieistniejącej dyscypliny? Termin migracjologia, co prawda, pojawił się już w kilku drukowanych tekstach naukowych i coraz częściej używają go autorzy publikujący swoje prace w internecie. Już w 1976 r. w książce Celiny Bobińskiej pt. „Mechanizmy polskich migracji zarobkowych” (s. 12) wspomniano o migracjologii. W 2007 r. prof. Antoni Rajkiewicz w rozdziale pt. „Polityka społeczna wobec procesów migracyjnych” w podręczniku do polityki społecznej (s. 304) nie użył cudzysłowu, gdy pisał o migracjologii, ale zaznaczył, że dziedzina o takiej nazwie dopiero się kształtuje. Pytanie o wyodrębnianie się takiej dziedziny zadali już w 2004 r. autorzy podsumowania konferencji poświęconej migracjom, opublikowanego w jednym z czasopism naukowych („Problemy Polityki Społecznej” nr 07/2004, s. 237). Zastanawiali się, czy „zainteresowanie migracjami przedstawicieli tak wielu dyscyplin naukowych nie zaowocuje w przyszłości powstaniem nowej interdyscyplinarnej dziedziny wiedzy - migracjologii?”.

Cudzysłów symbolizujący dystansowanie się autora względem wypowiadanych czy pisanych wyrazów jest coraz rzadszy. Na potwierdzenie tego można przytoczyć nagłówek komunikatu o kolejnych numerach Informatora Migracyjnego: „Co słychać w świecie migrantologów?” („BM” nr 36, s. 12) czy fragment zapowiedzi ważnej publikacji: „Teraz wystarczy wejść na stronę KBnM PAN i ściągnąć raport autorstwa ponad dwadzieściorga polskich migrantologów” („BM” nr 48, s. 9). Podobnych przykładów można by znaleźć wiele, zwłaszcza na łamach popularnego wśród migrantologów „Biuletynu Migracyjnego”, którego 50. numer (!) właśnie Państwo czytają.

Mimo wątpliwości, czy wyodrębnienie dziedziny nauki poświęconej mobilności ludzi jest zasadne i konieczne, uznani przedstawiciele nauk społecznych, jak wspomniany już prof. Antoni Rajkiewicz, raczej stoją na stanowisku, że „powinna się wykrystalizować koncepcja nowej dyscypliny nauk stosowanych: migracjologii czy migrantologii, jak chce prof. Jan Zamojski, czyli nauka o transgranicznych wędrówkach ludności” („BM” nr 30, s. 4). Nawet jeśli formalnie taka dziedzina nie została jeszcze na gruncie naukowym wyodrębniona i jej koncepcja nie została ostatecznie określona, to dla części środowiska akademickiego występowanie w języku polskim migrantologa lub migracjologa (a także nazw dyscyplin, które ci specjaliści mieliby reprezentować) jest oczywistością. Postawę taką raczej bezrefleksyjnie przyjmują studenci, którzy wymieniają między sobą referaty i notatki na temat procesów społecznych i demograficznych i bez zastrzeżeń odwołują się do migracjologii czy migrantologii.

Co ciekawe, zarówno w tekstach popularnonaukowych, jak i materiałach informacyjnych czy notatkach studenckich spotykamy częściej wyraz migracjologia. Słowo migrantologia, oznaczające w środowisku badaczy migracji dokładnie to samo co migracjologia, używane jest zdecydowanie rzadziej, chociaż - co ciekawe - jedna ze szkół wyższych, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego, zapowiada otwarcie kierunku studiów o takiej nazwie już w roku akademickim 2015/2016, na wydziale prawa kanonicznego. Odwrotnie jest z wyrazami migrantolog i migracjolog, traktowanymi jak synonimy. Znacznie częściej można się spotkać (w języku mówionym i pisanym) z wyrazem migrantolog. O ile przyrostek -log pozwala jednoznacznie stwierdzić, że omawiane wyrazy to określenia istot ludzkich, znawców danej dziedziny, o tyle podstawa słowotwórcza (migracja) w wypadku migracjologa nie pozwala na jednoznaczne określenie przedmiotu zainteresowań specjalisty w tej dziedzinie. Migracja odnosi się bowiem zarówno do wędrówek ludzi, jak i do przemieszczeń zwierząt lub roślin czy elementów mniej lub bardziej abstrakcyjnej całości (jak w wypadku komórek macierzystych czy danych klientów). Wszystko to z pewnością skłania do pytań (zwłaszcza osoby spoza wspomnianego środowiska), czym się różni migracjolog od migrantologa. Budowa tych wyrazów, a zwłaszcza ich podstawy słowotwórcze, mogą prowadzić do wniosku, że migracjolog zna się na migracji, a migrantolog na migrantach. Znawcy problematyki migracji nie byliby raczej zadowoleni z mnożenia tego typu terminów, zwłaszcza że w praktyce niemal niemożliwe jest znalezienie osoby, która by się znała wyłącznie na migrantach, a nie wiedziała nic o migracjach.

Kolejne pytanie, które każdy użytkownik języka mógłby sobie zadać po choćby pobieżnej analizie częstotliwości i kontekstu użycia słów migrantolog i migracjolog w internecie, to pytanie o stosunkowo częstsze sięganie po wyraz migrantolog, podczas gdy zbiorcza dziedzina wiedzy o procesach wędrówek ludności znacznie częściej określana jest migracjologią, a rzadko - migrantologią. Chociaż wydaje się, że ten ostatni wyraz zdecydowanie bardziej niż migracjologia wskazuje, że przedmiotem dyscypliny naukowej jest ruch przestrzenny migrantów, czyli ludzi. Skąd zatem dominacja wyrazu migrantolog jako określenia znawcy w dziedzinie migracjologii?

Być może dlatego, że w nauce zakorzeniło się podobnie brzmiące określenie dyscypliny naukowej, a mianowicie emigrantologia, ale oznaczające dziedzinę wiedzy poświęconą piśmiennictwu emigrantów. Termin ten wprowadził do obiegu naukowego prof. Lucjan Suchanek, filolog, rosjoznawca. Bazą tego słowa wydaje się jednak antologia, a przedrostek emigr- ma znaczenie semantyczne. Jeśli uznalibyśmy, że słowem podstawowym jest migracja, wówczas można byłoby sądzić, że emigrantologia to nauka poświęcona emigrantom, czyli osobom opuszczającym swój kraj pochodzenia, i przypuszczać, że pojawienie się imigrantologii, poświęconej cudzoziemcom przyjeżdzającym do innych krajów, to kwestia czasu.

W utrwalonych przekazach, w których występuje wyraz migrantolog lub migracjolog, trudno dostrzec konsekwencję. Prawidłowości nie można doszukać się też w przekazach ustnych. Niekonsekwencja wynika w dużej mierze z tego, że żadne z określeń znawcy procesów migracyjnych nie stanowi jeszcze elementu oficjalnego zasobu słownictwa języka polskiego, a co za tym idzie - trudno stwierdzić, czy migrantolog różni się czymkolwiek od migracjologa i o czym może świadczyć wybór danego wyrazu przez użytkowników języka. Niełatwo też zarysować granice znaczeniowe tych wyrazów. Jak się okazuje, za migracjologa może się uważać młody człowiek mający praktyczną wiedzę na temat przepisów migracyjnych. Za przykład może tu posłużyć opis kompetencji działacza trzeciego sektora na jednym z portali społecznościowych. Z profilu zawodowego nie wynikał związek z nauką o migracjach, co najwyżej - wiedza o przepisach migracyjnych pozwalająca na pełnienie funkcji doradcy. Może też się tak określić i faktyczny znawca procesów migracyjnych z wieloletnim stażem naukowym, chociaż z doświadczenia autorki niniejszego tekstu wynika, że podczas oficjalnych wystąpień czy w publikowanych tekstach jest to jeszcze stosunkowo rzadkie.

Migrantologom nieczęsto przychodzi na myśl wyraz migracja, jeśli mają opisać np. procesy wędrówek ptaków. Tych ostatnich zresztą nikt nie nazywa migrantami. Jak wynika z definicji słownikowych, migrant, emigrant, imigrant to terminy zarezerwowane dla istot ludzkich. Można więc wnioskować, że skoro migrantologia to nauka o przemieszczaniu się istot ludzkich, migrantologiem będzie znawca tej tematyki, badacz migracji, której podmiotami są ludzie.

Przedstawiciel migracjologii, czyli migracjolog może natomiast wydawać się znawcą wędrówek zwierząt, jak i istot ludzkich, czy specjalistą w zakresie przenoszenia danych, jeśli postęp techniczny doprowadzi do wyodrębnienia oddzielnej dyscypliny naukowej w tym zakresie. Obecnie jednak jest to nazbyt odległa wizja, zwłaszcza że bardziej złożony przedmiot rozważań naukowych - migracje istot ludzkich - i wzmożone zainteresowanie tą tematyką nie doprowadziły dotychczas do powstania odrębnej dziedziny nauki.

Jeszcze za wcześnie na rozstrzyganie, czy migrantolog to właściwy leksem na określenie znawcy tematu mobilności ludzi. Nadal silnie z tym słowem konkuruje wyraz migracjolog, mający potencjalnie szersze znaczenie. Zmienia się rzeczywistość migracyjna (nie tylko w odniesieniu do przemieszczeń ludności), co zapewne wpłynie też na język opisu tych zjawisk oraz proponowaną i w pełni akceptowaną przez użytkowników języka terminologię.

Źródła:
Anacka (Mioduszewska) M. Migracjologia - czy to możliwe. cz. I. niepublikowany artykuł.
„Biuletyn Migracyjny” 30/2011, 36/2012, 48/2014.
Bobińska C. (1976). Mechanizmy polskich migracji zarobkowych. Warszawa: Książka i Wiedza.
Godlewska J., Łotocki Ł., Stefańska R. (2004). Z życia naukowego: Konferencja „Edukacja, doradztwo i służby socjalne jako czynniki społecznej integracji uchodźców i imigrantów w społeczeństwach wielokulturowych”. Problemy Polityki Społecznej nr 07/2004.
Rajkiewicz A. (2007). Polityka społeczna wobec procesów migracyjnych, w: G. Firlit-Fesnak, M. Szylko-Skoczny (red.) Polityka społeczna: podręcznik akademicki. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Dziękuję za inspirację i motywację migrantologom związanym z „BM”, a szczególnie dr Marcie Anackiej, której rozważania nad możliwością wyodrębnienia dyscypliny naukowej poświęconej migracjom istotnie przyczyniły się do powstania tego tekstu.

Opublikowano w numerze: 50 / Grudzień 2014 | Kategoria: Artykuły